10 marca 2011

Wpis drugi.

Przyjaciel to osoba, dla której Twój uśmiech nigdy nie powinien gasnąć.

To niesamowite jak wielu przyjaciół możesz mieć i czuć się jednocześnie pustym i smutnym. Przynajmniej kilka razy w ciągu dnia zastanawiam się czym jest przyjaźń. Czy może jej prawidłowe wyobrażenie jest takie, jak reprezentuje tysiące osób: jest jeden prawdziwy przyjaciel i z nim chcę spędzać zawsze czas, jestem zazdrosnym o wszelkie jego inne kontakty, bo przecież on jest tylko mój. A może bardziej prawidłowe wyobrażenie, jest moje? Każdy przyjaciel jest inny, powinno się go akceptować takim jakim jest, nie ograniczać, wspierać. Ludzie są wolni, więc nie powinno się nakładać im dziwnych zobowiązań, zakazów i nakazów. Moich przyjaciół spotykam rzadko, ale wiem, że są gdzieś tam i czasem, jak tylko znajdą czas, pomyślą jak bardzo za mną tęskną i jak cudownie jest przytulić się do mnie i po prostu pomilczeć, po miesiącach rozłąki. Ich obecność obok mnie sprawia, że serce delikatnie drży z poruszenia i przejęcia: jesteś, w końcu jesteś. Bywają dni, w którym mam wielki żal do wszystkich, bo jestem tak bardzo samotna i czasem niezrozumiana. A może to po prostu ja uważam, że mnie nikt nie rozumie. Sama nie wiem. Ale są właśnie te dni, kiedy mam ochotę łapczywie zatrzymać ich przy sobie i poczuć, że ktoś potrafi mnie kochać taką dziwną, jaką nawet czasem nie potrafię być. I są osoby, które potrafią się szczerze uśmiechać i wybaczać mi moje złe myśli i podjęte decyzje. Patrzę na mijające lata i widzę kto dalej stoi ze mną ramię w ramię i boję się na myśl, że któregoś dnia oni wszyscy pójdą ścieżką, której już nie będę potrafiła odnaleźć. Albo, że pewnego dnia staniemy twarzą w twarz i to już nie będzie to samo, że coś zatraci swój sens i ciągłość, że to wszystko co razem kiedyś przeżyliśmy stanie się niczym ważnym. To przyjaciel, jak mało kto inny, nadaje wszystkiemu sens. Były osoby, które o każdej porze dnia i nocy potrafiły głaskać mnie po głowie i wycierać zbyt słone łzy z policzków. I były osoby, które tłumaczyły mi cały świat. Były osoby, które potrafiły zranić, ale mimo to, wszystko sobie wybaczaliśmy. Może to jest istotą przyjaźni: bezinteresowna miłość. Jednak z drugiej strony, może przetrwać temu uczuciu pozwala nieustający kontakt i fizyczna bliskość. Może rozmowa przez telefon nie jest tak samo ważna jak wypłakiwanie się na ramieniu? A więc może pierwsze wyobrażenie jest bardziej słuszne? Nie wiem. Czasami wydaje mi się, że nie ma obok mnie nikogo, ale wtedy zawsze przychodzi on czy ona, i śmiejąc się z czegoś czego jeszcze nie pojmuję, ściska mnie, bo dawno się nie widzieliśmy. Jak gdyby wszystkich moich myśli nigdy przedtem nie było.

Przyjaciel to osoba, dla której Twój uśmiech nigdy nie powinien gasnąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz